Sekai Jumyou to Saigo no Ichinichi

GUMI – Życie świata i jego ostatni dzień

Tłumaczenie: Areki-chan
Korekta: Rie

Original
Download MP3
Muzyka, słowa: SUZUMU
Gitara: gibson
Bass: Kei Nakamura
Perkusja: goo
Ilustracje: kuronokuro
Wideo: komine
Engineering: yasu
Wokal: GUMI

„Jakoś tydzień temu ogłoszono koniec świata. Było to zdecydowanie zbyt nagłe, zbyt okrutne…”
W tym miejscu zatrzymałem swoją dłoń, piszącą ten tekst, jakbym sobie o czymś przypomniał.
„Cóż, może powinienem opowiedzieć o tym, jak wyglądał ostatni dzień tego świata”.

Jutro nareszcie są urodziny „końca świata”.
Prawda ta, ogłoszona przez grom z jasnego nieba,
sprawiła, że spanikowani ludzie smutno tańczyli.

Nie będąc w stanie nic zrobić, modliłem się tylko przez

poniedziałek, wtorek, środę, czwartek, piątek, cały tydzień.
Tak jak zwykle
oddychając, wzdychając, płacząc, śmiejąc się, narzekając, gadając,
mówiąc „chcę już umrzeć”.
Rozmawiając, wypowiadając się, zaprzeczając, chodząc, podróżując, potrzebując,
myśleliśmy, że będzie to nieskończona gra
nawet po opuszczeniu tego świata.

Życzenia i modlitwa były tak naturalne.

Wzdychanie nad modą czy czymś tak błahym
było w moich oczach jedynie przedstawieniem.

Ci na górze myśleli, że nie czujemy wcale
pokoju na świecie i jego zagłady, gdzie w tym logika?
Przecież w tym pokrytym kłamstwami kraju dla nas, zwykłych ludzi,
zdawało się nie istnieć prawo do „wiedzy”.

Śnił mi się koszmar przypominający rzeczywistość,
wszyscy pozapominali o nałożeniu swoich codziennych masek
i zaczęli się zmieniać, zachowując przy tym jak zwierzęta.

Nie będąc w stanie nic zrobić, tylko patrzyłem na

poniedziałek, wtorek, środę, czwartek, piątek, cały tydzień,
a ludzie ciągle ukrywali
siebie, instynkty, żądze, niższości, pragnienia, zachowania,
ciągle tylko więcej
zakochując się, wiążąc, ukazując, pozostawiając, wykorzystując, inwestując
i nawet robiąc to wszystko,
myśleliśmy, że to gra, która może zostać wybaczona.

Ci życzący i ci modlący się byli tylko hipokrytami.

Tragedie mody czy coś tak błahego
były w moich oczach jedynie przedstawieniem.

Ci na górze myśleli, że pokój na świecie i jego koniec
nie mają dla nas znaczenia, co to za hipoteza?
Lecz obraz tego piekła przekroczył nasze oczekiwania, tak jak myśleliśmy.
Dziś nastał koniec, całkowity koniec.

Udawanie, że jesteś bohaterem tragedii, jest niczym więcej jak tylko przedstawieniem,
a mimo to wieczór pochłaniający miasto zdawał się być samotniejszy niż zwykle.

Na wieczornym niebie niewyraźne gwiazdy były tak niesamowicie piękne.
Ci na górze już się poddali i pokazali prawdziwe oblicza,
a namalowane i utwardzone kłamstwa zostały odkryte.
Na nas, zwykłych ludzi, spadł deszcz i zmoczył nasze policzki.

Pokój na świecie i jego zniszczenie to nie kłopot,
w ostatnią noc kłamstwa znikają w tym pięknym świecie.
Lecz następny poranek, tak upragniony, przychodzi spokojnie
i ludziom opadają ramiona wśród wszechobecnego śmiechu.

Świat, nie zapewniając nam żadnych wrażeń,
przywitał nowy poranek.

„Witaj z powrotem”.
„Urzędnik zmierzający ku stacji
dziś także zdawał się być szczęśliwy”.

„Nawet gdy ludzie wyginą, nawet gdy umrze Ziemia, świat się nie skończy”.
„W takim razie co powiesz na szczerość, choćby tylko dziś?”
„Ty. Ja. Świat”.
„Prawda, brudniejsza niż każda sterta śmieci, jest taka, że ludzie…”